Jesteśmy już tu drugi tydzień, ciągle pada. Nic się nie zmienia. Pogoda nawet na chwilę nam nie odpuszcza. Wszystkie nasze ubrania już przemokły, nie mamy nic na zmianę. Chodzimy w wilgotnych spodniach i koszulach, marzniemy, pomimo iż jest tu ciepło. Choroby dziesiątkują nasze zastępy. Prace nadal nie zostały wykonane, ponieważ ciągły deszcz uniemożliwia to. 

Potrzebne wsparcie w postaci ubrań przeciwdeszczowych

Drogi są takkurtki robocze przeciwdeszczowe rozmięknięte, że ciężki sprzęt nie jest w stanie wjechać na plac budowy, więc chodzimy na piechotę, od tego nasze obuwie pozbawione jest odklejonych podeszew. Wszystkie prace wykonujemy ręcznie, dlatego przy takiej ilości osób nie wyrobimy się z umówionym terminem, szczególnie, że sporo osób nie jest zdolna do pracy ze względu na tropikalną gorączkę, na którą zapada coraz więcej pracowników. Nie mamy także leków na nią, co jest bardzo męczące dla zarażonych, bo nie możemy nawet ulżyć im w bólu. Prosimy o wysłanie dodatkowych pracowników, ale także sprzętu i wyposażenia oraz lekarstw. Najbardziej brakuje kombinezonów i butów. Dowieźcie także kurtki robocze przeciwdeszczowe. Najlepiej takie bardzo dobrze chroniące przed wodą, posiadające powłokę odpychającą krople deszczu, aby nie nasiąkały. I ciepłe, gdyż nasze ubrania do niczego się nie nadają, od nadmiaru życiodajnego płynu zaczęły się rozpadać na kawałki. Potrzebujemy mnóstwo takich kurtek, skoro mamy tu zostać jeszcze długi czas. Zapakujcie je w taki sposób, aby zapobiec zawilgoceniu, bo w naszych mieszkaniach robotniczych też jest ciągle mokro. Szerzy się w nich grzyb, więc nie jest to chyba zbyt dobre dla nas, ale robotę trzeba wykonać. 

P.S.: Nie zapomnijcie, prosimy, o tych kurtkach i kapotach, bez nich nie damy rady nawet wyjść na zewnątrz, nie mówiąc już o wykonaniu jakiejkolwiek pracy. Czekamy bardzo niecierpliwe na dostawę sprzętu, ponieważ i tak cały czas siedzimy w miasteczku, a robota czeka. Chcielibyśmy już mieś nasze nowiutkie nieprzemakalne ubrania, żeby wrócić na plac budowy.